Trend, który w Polsce jest coraz popularniejszy.
Kilka lat temu w Polsce został mocno reklamowana atrakcja „Let me out”, czyli wypuść mnie. O co w tym w ogóle chodzi? Jest to zamknięty pokój, pod nadzorem kamer na wszelki wypadek, gdzie szukamy różnych zagadek, rozwiązujemy i w czasie 45 minut musimy się wydostać z pomieszczenia. Jeśli nie zmieścimy się w czasie to przegrywamy to zostajemy wypuszczeni. Zespół może składać się maksymalnie z 4 osób. Czy takie coś może być w ogóle ciekawe? Oczywiście, że tak! Zostajemy zamknięci z własnymi znajomi, z którymi chcemy spędzić czas i się dobrze bawić. Po drugie staramy się uruchomić nasze szare komórki do działania i kreatywnego myślenia. Możemy natrafić na jakieś zagadki logiczne czy matematyczne, ale na poziomie gimnazjum więc każdy sobie z nimi poradzi. Musimy tylko w miarę logicznie i systematycznie przeszukiwać pokój, by niczego nie pominąć, ponieważ bez jednej części w naszej układance niestety nie uda nam sie wyjść. W razie problemów możemy zapukać w drzwi i dostać podpowiedź (po to są również kamery, by organizatorzy wiedzieli na jakim etapie gry się znajdujemy). Pod presją czasu, kiedy końca nie widać, a czas ucieka stajemy się lekko nerwowi, ale nikomu jeszcze nie stała się krzywda. W takich pokojach znajdziemy różne rzeczy: szafy, blaty, fortele, biurka, komputer, kłodki na szyfr i wiele innych. Koszt atrakcji wysoki nie jest, a zabawa naprawdę wyśmienita. Kiedy się zdarzy, ze w trakcie szukania przez przypadek coś uszkodzicie bądź złamiecie, oczywiście za to nie płacicie, ponieważ nie zrobiliście tego specjalnie. Jest do idealne spędzenie wolnego czasu dla czwórki przyjaciół.
Ostatnia redakcyjna aktualizacja wpisu: 06.08.2026.






